Nie nazywam się Milion. ;-)
Jeśli to prawda to autor ma popaprane życie i zamęcza tym widza. Jeżeli fikcja to po co?
Niezmiennie film wgniata w fotel. Niesamowicie proste zdjęcia, ale nie za proste. Wyśmienity montaż. Muzyka w połączeniu z obrazem pustawych ulic co raz to innych hiszpańskich miast i miasteczek, tworzy klimat jakby z innej planety. Do tego tempo, a właściwie jego całkowity brak, czyli to co potrafi zrobić chyba tylko Jarmush, który nie stara się widza ciągnąć zmuszając do śledzenia historii. To raczej widz wygrzebuje kolejne wydarzenia jakby z wielkiego pudła.
Film ma dobry scenariusz zawijający prostą historię wokół palca czasu by pomachać nią jak jojo.
Rozpoczęliśmy właśnie współpracę reklamową z siecią ARBOnetwork. Nie zdziwcie się więc jeśli pod menu Filmastera zauważycie co jakiś czas duży banner reklamowy. ...
Dawno nie było żadnego konkursu? Prawie 3 tygodnie! No to zaczynamy kolejny. Tym razem regulamin jest prosty: weź kamerę, aparat fotograficzny z ...
Tydzień temu zakończył się 10. MFF Era Nowe Horyzonty we Wrocławiu. Filmasterzy przybyli na festiwal licznie i zasypali wręcz serwis relacjami z ...